Społeczne Towarzystwo Oświatowe Legendy, których nie znacie
Patriotyzm Jutra
  aktualności     o programie     regulamin     jury     legendy     patroni medialni     galeria     linki     kontakt  

JAK POWSTAŁ SŁAWKOWSKI KOZIBRÓDEK, GRONIEC I TRZEWICZEK (gimnazjum)

Anonim32

średnia ocena: 8.22         ilość głosów: 50

Kraków ma swój Klepasz, Wrocław – Krzyki i Psie Pole, a Warszawa - Ochotę czy Wolę. Sięgający swych początków w XIII w Sławków też ma swoje dzielnice o nietypowych nazwach jak Miedawa, Kozioł, Chwaliboskie, Trzewiczek, Kozibródek itd. W swoim opowiadaniu przedstawię pochodzenie niektórych nazw miejscowych w oparciu o znaną mi legendę.

Rodzina miejscowego kowala była rodziną bardzo znaną i lubianą przez mieszkańców Sławkowa. Miał on dwie córki zawsze uśmiechnięte, miłe i uczynne. Jedna z nich miała na imię Dobrochna, a druga Witosława. Rodzina ta nie była bogata, ponieważ dochody ojca z pracy w kuźni ledwie wystarczały na skromne życie. Pewnego dnia 1241 r. na Polskę Najechali Tatarzy, jeden z czambułów Azjatów, liczący kilkuset wojowników, pojawił się na wzgórzach koło Sławkowa. Mieszkańcy wioski nie mieli drogi ucieczki, gdyż ze wszystkich stron byli otaczani. Cała ludność była przerażona najazdem siejących strach i grozę Tatarów.

Dobrochna i Witosława nie wiedziały o tym, że miasto jest otoczone przez wrogów. Siostry jak zawsze pracowały w polu późnego popołudnia. Kiedy zmęczone po całym dniu ciężkiej pracy wróciły do domu – nikogo nie zastały . Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ojciec zawsze czekał na nie w gospodarstwie. Długo się nie zastanawiając, ruszyły w stronę wsi z podejrzeniami, że mogło wydarzyć się coś złego. Były zaskoczone i bardzo zdziwione niezwykłą ciszą, jaka panowała w całej okolicy. Wie, która zawsze była pełna gwaru, hałasu i ludzi na ulicach, dziś była zupełnie pusta. Jedyną osobą, którą napotkały na drodze był stary żebrak. Chcąc dowiedzieć się, gdzie podziali się wszyscy mieszkańcy, zapytały o to biedaka. Mężczyzna, patrząc na nie smutnym i przestraszonym wzrokiem, odpowiedział, że cała wieś zebrała się, na modlitwach w kościele. Dziewczyny nic nie odpowiadając pobiegł tam. W Świątyni kończyła się właśnie Msza. Wszyscy zgromadzeni modlili się do Boga aby wojska tatarskie wycofały się. Dobrochna Witosława odnalazły ojca wśród ludzi, szczelnie wypełniających Świątynię. Nawet nie witając się z ojcem, dołączyły się do modlitwy.

W drodze powrotnej do domu ojciec opowiedział o tym, co wydarzyło się w ciągu dnia. Nocą siostry nie porozumiewając się z nikim, obmyśliły plan uratowania wioski. Plan zakładał, że jedna z nich (Dobrochna, która zaproponowała, że to ona „odwiedzi” Tatarów) poprosi ich, aby pozostawili wioskę w spokoju. Wczesnym rankiem, przed wschodem słońca, kiedy jeszcze cała wioska spała, Dobrochna udała się do obozu barbarzyńców. Tam została przedstawiona ich przywódcy. Poprosiła Tatara o pozostawienie wioski w spokoju. Tatar, oczarowany urodą dziewczyny, zgodził się odstąpić od rabunku i mordu mieszkańców. Warunkiem było to, że Dobrochna zostanie jego żoną. Dziewczyna zgodziła się na tę propozycję. Wracając do domu układała precyzyjny plan uratowania Sławkowian, a może i siebie. Wieczorem miła czekać na końcu wsi przy starej lipie na swego „wybranka” , który miał przybyć z całym oddziałem. Po powrocie do domu opowiedziała siostrze jaki warunek postawił jej Tatar i jaki ma plan.

Zbliżała się godzina spotkania. Dobrochna już czekała w wyznaczonym miejscu. Czambuł Tatarów nadjechał. Dziewczyna wskazała im drogę na południe. Kiedy ruszyli, zostawiała za sobą ślady. Najpierw zrzuciła z nogi trzewiczek, potem naszyjnik, a kiedy nie miała już nic wyrzucenia, kazała skręcić Tatarom w lewo, kierując ich w stronę bagien. Konie i Tatarzy zaczęli się topić. Niestety Dobrochna również nie zdołała się wydostać i zginęła, tak jak wszyscy pozostali. Nazajutrz Witosława zaczęła martwić się o siostrę i nie zwlekając powiedziała wszystko ojcu. Przestraszony pomysłem sióstr nawet nie okazał złości, cóż to mogło już zmienić. Czym prędzej pobiegł po ludzi z wioski, aby pomogli mu szukać córki.

Mieszkańcy, nie odmawiając pomocy, ruszyli po śladach kopyt koni oraz po znakach, które zostawiała Dobrochna. Wskazówki doprowadziły ich do bagien. W moczarach sterczały już tylko szpiczaste tatarskie czapy i nic poza tym. Wszyscy wiedzieli, ze Dobrochna również zginęła. Nie zdołano jej odszukać.

Na pamiątkę tych wydarzeń lipę, pod którą spotkała się Dobrochna z Tatarami nazwano lipą mongolską. Bagna, gdzie znaleziono tatarskie czapy nazwano Kozimbródkiem. Miejsce gdzie Dobrochna zrzuciła trzewiczek-Trzewiczkiem, a tam gdzie spadł naszyjnik-Grońcem i tak pozostało do dziś.

                                                                                                                        

ANEKS

Sławków to urokliwa, jedna z najstarszych miejscowości na pograniczu Śląska i Małopolski, leżąca przy szlaku z Wrocławia do Krakowa. Według legendy jej założycielem był rycerz o imieniu Sławko, od niego też powstała nazwa osady. Pierwsze wzmianki o Sławkowie pochodzą z początków XII w Sławków rozwijał się prężnie dzięki górnictwu cynku i ołowiu, rzemiosłu oraz handlu. Prawa miejskie Sławków otrzymał w roku 1279 od księcia krakowskiego Bolesława V Wstydliwego. Już wówczas miasto było siedzibą Kasztelana, a parafia sławkowska obejmowała liczne miejscowości. Najazd Tatarów - bogato udokumentowany w literaturze - choć przyniósł znaczne straty nie wstrzymał rozwoju miasta, ani nie przerwał kopalnictwa kruszców. Właśnie na pograniczu Sławkowa i Strzemieszyc - wioski należącej do parafii sławkowskiej - znajdują się dziś przysiółki o charakterystycznych nazwach: Groniec, Trzewiczek i Kozibródek. Wszystkie te nazwy przetrwały do dni dzisiejszych, a przekazywano je z pokolenia na pokolenie. Najwięcej mogą o nich powiedzieć najstarsi mieszkańcy Sławkowa i Strzemieszyc (obecnie dzielnicy Dąbrowy Górniczej).

 

 

Społeczne Towarzystwo Oświatowe
ul. Nowy Świat 39, 00-029 Warszawa
tel./faks: 022 826 78 64, 022 828 88 57
Copyright © 2007 Społeczne Towarzystwo Oświatowe
@ webmaster